Design


06/02/10

Projektowanie doznawania

Autor tekstu: Jacek Smolicki  

Termin kryzys ekonomiczny jest obecnie jednym z najczęściej nadużywanych i szeroko dyskutowanych pojęć. Echo kryzysu, który według niektórych przechodzi etap agonalny, a według innych, wręcz przeciwnie, jest zapowiedzią zbliżającej sie drugiej, zdecydowanie bardziej poważnej fali załamania rozwoju gospodarczego. Zachęca do zastanowienia się, w jakim stopniu granice designu zależne są od tego typu zjawisk.

Design to działalność mająca na celu stwarzanie, udoskonalanie oraz podtrzymywanie warunków bytowych człowieka poprzez projektowanie i wdrażanie obiektów czy serwisów wchodzących w sieć  zjawisk kulturowych, społecznych i ekonomicznych. Definicja designu International Council of Societies of Industrial Design wskazuje jeszcze precyzyjniej na niebagatelną rolę designu w kształtowaniu procesów kulturotwórczych oraz kierunków ekonomii.

W świetle takiej definicji niewątpliwym staje się fakt, że design nie może być rozpatrywany li tylko jako działalność praktyczna, ale również, a być może nawet w większym stopniu, jako dyscyplina naukowa, mająca potencjał twórczego, aktywnego i krytycznego włączenia się w dyskusję dotyczącą  szerszych zagadnień. Innymi słowy, design czy też ogólna działalność projektowa nie musi być odczytywana jako tylko zależna od procesów zwierzchnich, a wręcz przeciwnie, jako ta, która na dynamikę ich kształtowania ma realny wpływ.

Ciekawa zatem wydaje się propozycja Tima Browna, prezesa studia projektowego IDEO, który sugeruje zastąpienie pojęcia design, określeniem design thinking. Termin design, który konwencjonalnie odczytywany jest jako rzeczownik, zostaje zestawiony z rzeczownikiem odczasownikowym thinking. Ten odsłania prawdziwy wymiar pojęcia projektowania jako aktywnej czynności umysłowej. Innymi słowy, projektant, czyli podążając za terminologią Browna, design thinker; nie rozpatruje swojej działalności jako wytwórstwa rzeczowników, a raczej określa się jako inicjator procesów, propagator czasowników. W centrum zainteresowania sztuki projektowej pojawia się doświadczenie, proces, czy jak powiedziałby Andrzej Pawłowski, założyciel Wydziału Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, działanie, a nie dzieło w sensie obiektu rzekomo skończonego

Właśnie doświadczenie (experience) wydaje się stać w centrum zainteresowania współczesnych tendencji myśli ekonomicznej. Dość oczywiste jest stwierdzenie, że kupując produkt czy korzystając z usługi, nabywamy w zasadzie doświadczenie, pewien zbiór emocji czy też przyszłych wspomnień, które zależne są zarówno od myśli projektanta, naszego subiektywnego odbioru, jak i szeregu czynników środowiskowych, społecznych czy kulturowych, determinujących warunki naszego doświadczenia. Taki właśnie model, ekonomii opartej na doświadczeniu i jego wspomnieniu jako dobrach nabywanych proponują B. Joseph Pine i James H.Gilmore w swojej książce zatytułowanej Experience Economy. Jakkolwiek prezentowany przez nich model dotyczy w głównej mierze trendów związanych z biznesem, intrygująca jest próba przeszczepienia go na pole designu. Dobrą ilustracją takiego eksperymentu będzie przytoczenie przykładu prezentowanego w książce przez samych autorów.

Wyobraźmy sobie proces przygotowania tortu urodzinowego w realiach tzw. ekonomii agrarnej. Aby go wykonać, konieczne było zebranie wszystkich potrzebnych składników. Po godzinach czy też dniach trudu oto był na stole centralny artefakt przyjęcia urodzinowego – tort. Realia ekonomii przemysłowej (industrial economy), dzięki metodom masowej produkcji i standaryzacji procesów przemysłowych, eliminują konieczność żmudnego preparowania składników tortu, umożliwiając jego bezpośrednie nabycie. Wreszcie Experience Economy, czyli koncepcja, na której skupiają się autorzy książki o tym samym tytule, stawia w centrum nie tort, a wydarzenie, jakim jest przyjęcie urodzimowe. Tort staje się w ostateczności produktem bonusowym dodanym do zaprojektowanego wydarzenia.

Naiwnym byłby próbujący dowieść, że można zaprojektować całościowe, obiektywne doświadczenia. Ciągle jednak perspektywa, którą oferują Pine i Gilmore, wydaje się interesująca jako punkt wyjścia do dyskusji nad granicami designu czy zakresem jego oddziaływania. Odejście od myślenia uprzedmiotawiającego, czyli w pewnym sensie jednowymiarowego, a w zastępstwie  skupienie się na wielowarstwowości wydarzenia, które staje się sednem projektu, wymaga przyjęcia interdyscyplinarnej perspektywy czerpiącej z takich dziedzin, jak choćby teoria i antropologia kultury, psychologia, socjologia, etnologia czy wiele innych zależnych od podejmowanego problemu. Rozwój designu w takim kierunku wymaga aktywności wyżej wspomnianych design thinkerów!

Model Experience Economy niesie ze sobą ciekawe spostrzeżenie i być może interesującą sugestię w kontekście pytań związanych z przyszłością designu w realiach kryzysu ekonomicznego. Doświadczenie, przeżycie, emocje czy wspomnienia to kategorie, które nie podlegają kryzysowi. Brzydko mówiąc, zapotrzebowanie na nie jest tak samo wysokie jak zapotrzebowanie na tlen, ponieważ stanowią one konieczny element życia ludzkiego. Co więcej, Ekonomia doświadczania nie może stać się kanonem obowiązującym globalnie. Nie może być ona sztucznie przeszczepiana z jednego pola na drugie, z jednej kultury w drugą, a wręcz przeciwnie, musi zostać wypracowana z uwzględnieniem lokalnych, a być może wręcz indywidualnych determinant. Ten fakt wydaje się czynić ją odporną na kryzys i jego efekt w postaci globalnej reakcji łańcuchowej.

  • Share/Bookmark

Tagi: , ,

Wydrukuj

Comments

4 Responses to “Projektowanie doznawania”
  1. michal says:

    designer thinker = tytan nowoczesnej gospodarki?!?

  2. Szymon says:

    Na wykladzie na Imperial College w Londynie “The STEM of service experience”, (czesc Design London) mowiono o tym, ze w dzis w krajach rozwinietych az 80% studentow konczacych kierunki naukowo/projektowe pracuje pozniej w uslugach. Przeszlismy z manufacturing economy do service economy.

  3. jacek says:

    Rzeczywiście, taka jest generalna tendencja, a to z prostego względu – zmiany charakteru godpodarki czy wręcz powiedziałbym – zmiany kulturowej. Z kultury materialnej w kierunku kultury informatycznej, czy tez opartej na informacji, jej tworzeniu, wymianie,etc. I chociaż ciagle siłą napędową funkcjonowania społeczeństw jest produkcja i konsumpcja, to warto zwrócić uwagę iż medium przenosi się właśńie z materii na usługę. Innymi słowy produkujemy i konsumujemy informacje i usługi. Te mają dostarczyć nam doświadczenia.

    Jedna z pierwszych definicji tzw. User-Experience Design odnosiła się w szczególności do sfery wirtualnej – internetu i usług tamże oferowanych. Dla mnie osobiście sam termin jest nizbyt udany. Pojęcie User – wskazuje na kogoś kto użytkuje. Jest bardzo mechaniczne. Perspektywa Experience Design z jaką ja się zgadzam to taka gdzie nie ma już użytkownika a pojawia się po prostu człowiek. Człowiek z jego kompleksową złożonością, która wymaga odrzucenia ‘inżynieryjnych’ kategorii i zastąpienia ich interdyscyplinarną perspektywą, a więc jeśli już, to całą paletą obiektywów umożliwiających zrozumienie potrzeb człowieka…

    cdn.

  4. jacek says:

    A propos Design Thinkera. Design Thinker to człowiek świadomy złożoności procesów zachodzących wokół niego na codzień. Wiedzę tę może ( i powinien) przetwarzać odpowiedzialnie. W takim podejściu totalnym, tkwić może również zagrożenie. Pojawia się ciekawe pytanie. Czy w takim świetle Adolf Hitler, czy też inni dyktatorzy systemów totalitarnych nie byli/są przypadkiem Design Thinkerami?

Napisz komentarz