21/05/10
Jesteś tym, co jesz
Autor tekstu: Anne Yeoman
Nacisk, jaki się dziś kładzie na innowacyjność i kreatywność, wynika z przeświadczenia, że nic nie jest stałe, a panowanie nad swoim losem wiąże się z antycypowaniem i wręcz stwarzaniem istotnych dla siebie sytuacji. Potrzebę innowacyjności i kreatywności powszechnie zgłaszają menedżerowie, którzy w byciu pierwszym i znajdowaniu różnicy dostrzegają szansę na choćby chwilową przewagę konkurencyjną. Także w życiu prywatnym coraz więcej ludzi przekonuje się, że aby iść do przodu w szybko zmieniającym się świecie, trzeba elastycznie podchodzić do swoich celów i środków, które do nich prowadzą. Myślenie, które prowadzi do innowacji i twórczych rozwiązań, można ćwiczyć przekonuje Anne Yeoman z firmy szkoleniowej Allsorts.
Czego pani uczy na warsztatach, takich jak „SOCceR” albo „Creative Switch”?
Próba podsumowania czterech dni warsztatów w zwięzły sposób sama w sobie jest strategicznym i kreatywnym zadaniem. „SOCceR” dotyczy procesu myślenia strategicznego, koniecznego, by osiągnąć cele swojej firmy, marki lub własne. Chodzi w nim o to, by zrozumieć, co jest naszym prawdziwym zadaniem, a potem by pytać, wchodzić głębiej w jego istotę i dążyć do znalezienia najlepszych rozwiązań. Proszę zauważyć, że mówię „rozwiązań”. Może być dużo strategii osiągania danych celów. Największym problemem jest to, że ludzie chcą przeskoczyć do rozwiązań zbyt szybko. Staram się ich nakłonić, by zwolnili, żeby mogli zaangażować swój umysł.
„Creative Switch” przekształcił się w „Creative Connections” i nawiązuje do jednej z naszych pierwszych książek. Warsztat skupia się na pobudzeniu procesu kreatywności w każdym z nas poprzez tworzenie powiązań, których normalnie byśmy nie zauważali. To jest właśnie sposób, w jaki rodzą się nowe idee. Używamy różnych kreatywnych narzędzi do tworzenia idei lub rozwiązań w odpowiedzi na różnego typu zapytania i problemy, bez względu na to, czego dotyczą. To wspaniałe widzieć, jak ludzie, którzy uważają, że brakuje im kreatywności, w rzeczywistości dochodzą do świeżych pomysłów i rozwiązań.
Prowadząc warsztaty, zakłada pani, że ludzie mogą wyrabiać w sobie dobre nawyki w strategicznym i twórczym myśleniu. Na czym polega metoda wyrabiania nawyków, którą pani stosuje, i skąd się ona wzięła?
Kształtujemy swoje nawyki przez całe życie poprzez powtarzanie, które utrwala metodę i sprawia, że trudno ją przełamać. Podstawą przełamywania wszelkich nawyków jest to, żeby powrócić ze swoimi umiejętnościami do początku i przebudować je. Potem trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Proszę popatrzeć na dobrego instruktora tenisa czy narciarstwa – oni właśnie to robią. W procesie przebudowy wykorzystujemy elementy teorii Marii Montessori, która mówi, że dzieci (ale i dorośli) uczą się i zapamiętują więcej, gdy pracują bez sztywnych ram nauczania i bawią się. Stąd zachęcamy uczestników do kreatywnej ekspresji i zabawy, by wspierać naukę twórczego myślenia.
Jakie są główne przeszkody w strategicznym i twórczym myśleniu?
Wierzymy, że jesteś tym, co jesz (ang. „you are what you EAT”). Niedosłownie, oczywiście. Tutaj mówimy o Environment (środowisko), Attitude (postawa) i Tools (narzędzia). Zasadniczo środowisko to wszystko, co nas kształtuje, np. rodzina, przyjaciele, szkoła, religia, miejsce urodzenia, status społeczno-ekonomiczny itp. Twoja postawa ma charakter osobisty i jest określona przez kontekst. W ciągu dwudniowej sesji trudno nam dużo zmienić w uczestnikach, jeśli chodzi o środowisko i postawę, ale możemy im dać naprawdę użyteczne narzędzia, by mogli pokonać trudności i najlepiej wykorzystać szanse, jakie napotykają w twórczym podejściu do problemów.
Czy w ogóle łatwo przełamać złe nawyki, których nabieramy w codziennym życiu?
Nie, to nie jest łatwe. Ale trzeba od czegoś zacząć. Podam przykład mojego instruktora tenisa. Próbował poprawić mój topspin forehand. Wykonuję to uderzenie jak zawodowiec (przynajmniej w moim umyśle) do momentu, aż znajdę się pod presją. Wtedy koniec – wracam do starego stylu. Doprowadza mnie to do szału. Ale wiem, co powinnam robić i mogę to odtwarzać z większym skupieniem. Zawsze podkreślamy, że praktyka ma kluczowe znaczenie. Ale najpierw należy zrozumieć zasady. Potrzebna jest jeszcze chęć i obiecująca perspektywa korzyści dla firmy i swojej kariery.
Allsorts prowadzi warsztaty w wielu krajach. Pani pracuje w Europie Wschodniej. Czy jest coś szczególnego w tym, jak ludzie biorący udział w pani warsztatach w Polsce podchodzą do strategicznego i twórczego myślenia w porównaniu z ludźmi z Azji czy Europy Zachodniej?
Tak, pracuję na obszarze praktycznie całej Europy – od Francji do Turcji, od Łotwy do Rumunii. Jest to pewne uogólnienie, ale wiele krajów z dawnego bloku komunistycznego ma mniej otwarte podejście do kreatywności. Gdy znów popatrzymy na „you are what you EAT”, zauważymy, że środowisko nie sprzyja kreatywności. W niektórych krajach Europy Wschodniej postawa ciągle jest bardziej pesymistyczna niż na Zachodzie. Kryzys finansowy i ferment w polityce nie pomaga w tej sytuacji. Czuję, że to może skłaniać firmy do powrotu do sprawdzonych i bezpiecznych rozwiązań. Nie będą szukać strategicznych i twórczych sposobów, by iść naprzód poprzez znalezienie czegoś, co je wyróżni na rynku. Ale w Polsce pod tym względem jest trochę lepiej i mam wrażenie, że różnicę w znajdowaniu strategicznych i twórczych rozwiązań szybko uda się tutaj nadrobić.
Czy jest coś szczególnego w podejściu Polaków do pani szkoleń w porównaniu z ludźmi z innych krajów? Czy w ogóle chcą brać w nich udział?
W Allsorts wierzymy, że aby odnieść sukces, musisz być kreatywny we wszystkim, co robisz. To wpływa na treść warsztatów i nasze podejście do nich. Uważam, że kreatywność w praktyce biznesu jest bardziej ceniona na Zachodzie niż w Europie Wschodniej.
Z tego względu w Polsce dla podkreślenia wartości warsztatów istotne jest, żeby ktoś cię polecił. Myślę, że każdej firmie prowadzącej szkolenia trudno jest od razu przekonać do siebie innych, kiedy różnicę, jaką wnosi szkolenie, można faktycznie zauważyć dopiero wtedy, gdy weźmie się w nim udział. Bez wątpienia, wiele osób przychodzi na warsztat z przekonaniem, że nie jest on im potrzebny. Jednak jestem szczęśliwa, że mogę powiedzieć, iż większość zgłasza duże zapotrzebowanie na takie warsztaty po tym, jak weźmie w nich udział.
Wydrukuj




