Idee


24/11/10

O prognozowaniu – cz. II

Autor tekstu: Marek Chlebuś  

Dynamika organizacji

Według moich obserwacji ludzkie zbiorowości, organizacje, samorzutnie, bez sterowania z zewnątrz, napędzane siłami wewnętrznymi, wykazują dynamikę atraktorową. Ich atraktorem, osiąganym stosunkowo wolno, ale bardzo trwałym, jest status quo. Wszyscy znamy stare biurokracje albo firmy nieweryfikowane przez rynek lub inne kryteria efektywności. Nic tam się nie daje zmienić, wszystko musi być tak, jak zawsze było, na straży tego stoją paragrafy, statuty, regulaminy. Wszystko regulują tabliczki na ścianach, na drzwiach czy biurkach. Przeniesienie kogoś z jednego kąta pokoju do drugiego, przestawienie regału, zmiana godzin pracy, podległości lub powiązań organizacyjnych – wywołują wściekły opór, protesty związków, donosy do mediów, interwencje totumfackich posłów albo urzędników. Zwykłe próby reform czy optymalizacji nie mają w takiej sytuacji większego sensu i są skazane na niepowodzenie.

Gdy chcemy coś istotnie zmienić w takiej organizacji, musimy mocno zaburzyć jej stan, aby wytrącić ją z koleiny status quo. Działania, które do tego prowadzą, nie muszą być mądre czy samoistnie sensowne, mogłyby nawet być czasem uznane za nieuzasadnioną agresję i nieodpowiedzialne szkodzenie organizacji. Skuteczne bywają, najczęściej chyba stosowane, wielokrotne i nieprzewidziane zmiany kierownictwa, zmienne komunikaty, niekonsekwentne reformy, w pół zatrzymywane lub odkręcane zaraz po zakończeniu. Pomocne bywa uruchomienie kontroli, prokuratury, absurdalne wymogi dyscypliny, niespodziewane awanse i degradacje. Bardzo skuteczne jest zmniejszenie finansowania oraz perspektywa całkowitej jego likwidacji.

Mało to moralne i mało budujące, ale sponiewierana organizacja, po krótkim i zaciętym oporze, gwałtownie przechodzi w stan dynamiki chaotycznej. Wtedy przez chwilę wszystko jest możliwe, organizacja wręcz oczekuje wizji i przywództwa, staje się nadwrażliwa na sterowanie. Małym działaniem można spowodować wielkie zmiany – i mamy efekt motyla. Oczywiście, ten stan jest nietrwały, ale powrót do dynamiki atraktorowej przebiega powolnie w odróżnieniu od wymuszonego stanu chaosu, który następuje szybko. Między stanem chaosu a powrotem rutyny osiągany jest stan przejściowy (płaska kartka) i ściśle biorąc tylko wtedy układ jest deterministyczny w klasycznym sensie i przewidywalny. Wtedy warto sporządzać prognozy.

Organizacja, powtarzając takie cykle życia, zachowuje się jak ptak machający skrzydłami (brzegami kartki), które idą szybko w dół, powoli do góry i znów szybko w dół. Gdy skrzydła są w górze, zarówno prognozowanie, jak kształtowanie przyszłości (oprócz fatalizmu status quo), ma zwykle ograniczony sens, a zawsze jest bardzo niewydajne. Organizacja stale obniża swój lot, aż do momentu, gdy ktoś ją wystraszy lub gdy sama groźnie zbliży się do dna. Wtedy mamy gwałtowne machnięcie skrzydeł i moment dynamiki chaotycznej, podatnej na sterowanie. Potem skrzydła stopniowo unoszą się i organizacja powoli szuka nowego status quo, niekoniecznie takiego samego, jak poprzednie.

Obecnie, jako kraj, jesteśmy w fazie atraktorowej, której strzegą dziesiątki tysięcy aktów prawnych, setki tysięcy urzędników oraz interesy dużych graczy politycznych i gospodarczych. Ani polska polityka, ani gospodarka nie są jednak autonomiczne. Ich dynamikę mogą w każdej chwili ukształtować czynniki zewnętrzne, a świat, a wraz z nim Europa, zdają się wchodzić w fazę dynamiki chaotycznej. Na przykład, niedawno, o osłabnięciu euro zadecydowały nie czynniki gospodarcze, lecz zwołane pospiesznie spotkanie kilku polityków. Gdyby się nie spotkali lub nie dogadali, efektu tego by nie  było. To typowa dynamika chaotyczna.

Pochwała rozsądku

Co dla nas z tego wynika? Cofnęliśmy sie od perspektywy profesjonalnej do naiwnej, a jak pamiętamy z bajki o szatach cesarza, dopiero naiwne dziecko było w stanie dostrzec, że jest on nagi. Z takiej perspektywy łatwo ocenić, kiedy szukać prognoz, a kiedy je omijać. Szaty prognostów są dziś bardzo skąpe i poszarpane, gdy świat staje się burzliwy i nieprzewidywalny.

Jednak nawet w sytuacjach całkowitego chaosu możliwe jest racjonalne myślenie o przyszłości i jej planowanie, tyle że zarządzanie przyszłością wymaga nie zawsze instytutów i komputerów, ale zawsze zdrowego rozsądku. I pokory, a przynajmniej powściągliwości. Na przykład, z mojej analizy wynika, że niestabilność w światowych finansach (i nie tylko w nich) będzie jeszcze narastać. Szczególnie wielki skok może zajść pod koniec tego roku. Ale byłoby nadużyciem, gdybym prognozował krach czy odwrotnie – hossę. Będziemy mieć prawdopodobnie efekt motyla: układ może pójść w jedną lub drugą stronę. W którą – nie wiadomo. Ale raczej wiadomo, że mocno. Oczywiście: o ile motyl nie zaśpi.

26.06.2010

Pierwsza część artykułu “O prognozowaniu”

  • Share/Bookmark

Tagi: , , ,

Wydrukuj

Napisz komentarz